środa, 7 czerwca 2017

Moja pasja - Reportaż




Reportaż "U Iwonki w ogródku"

Jesteśmy częścią przyrody i jeśli będziemy żyli z nią w pełnej symbiozie, prędzej czy później się odwdzięczy. Mam tego przykład na własnej ziemi. Trzydzieści lat temu wybudowaliśmy z mężem dom przy którym powstał ogród. Starałam się go zagospodarować w taki sposób, żeby w przyszłości przynosił rodzinie radość. Sadziliśmy drzewa, krzewy, a potem przycinałam, pielęgnowałam i patrzyłam jak rośnie. Nie sądziłam jednak, że wciągnie mnie na tyle mocno, że stanie się wielką pasją – mówi Iwona Kostrzewa z Międzyrzecza.


Dziś ogród Iwony Kostrzewy jest jednym z piękniejszych w kraju. Świadczą o tym publikacje, nagrody oraz liczne wyróżnienia. Ale żeby był taki efekt, wymagało to od bohaterki reportażu wieloletnich zabiegów oraz wiedzy, którą wciąż zdobywa w tym zakresie. Czyta fachową literaturę, śledzi tematyczne magazyny, programy, jeździ na branżowe imprezy, odwiedza szkółki, targi ogrodnicze. Pisze również bloga, w którym dzieli się swoją pasją oraz prezentuje i omawia najnowsze prace rękodzielnicze. Panią Iwonę można spotkać również na fanpage’au. Ogród po kilkunastu latach został rozbudowany. Składa się z części rekreacyjnej i gospodarczej. We wszystkich pracach pomagał mąż oraz syn Paweł, który podobnie jak mama, posiada zdolności manualne. – Można powiedzieć, że to moja prawa, ręka, podpowie, doradzi. Pracujemy wspólnie przy dużych elementach architektonicznych, które znajdują się w ogrodzie – mam na myśli meble i dodatki, choćby skrzynie, w których posadzone są kwiaty. Jedna osoba trzyma, druga przykręca – tłumaczy. Zanim przystąpiono do zmiany koncepcji ogrodu, żeby uporządkować nieco teren, wycięte zostały stare i chore drzewa, a w ich miejsce posadzono ozdobne krzewy, byliny oraz iglaki, świerki, tuje. Dziś już się rozkrzewiły. Przycinane sukcesywnie przez bohaterkę reportażu, zyskały ładny kształt.

Z wykształcenia kucharka. Potrawy, które przygotowuje to kulinarne dzieła sztuki. Miłe dla oka i podniebienia. Lubi gotować, ale – jak twierdzi, ogród zawładnął nią na tyle mocno, że wyuczony zawód zszedł na plan drugi. - Zawsze chciałam być ogrodniczką. Nie ma nic wspanialszego jak dziedzina, gdzie można się w pełni realizować. Wcześniej nie było to możliwe ze względu na czwórkę małych dzieci. Kiedy podrosły zaczęłam spełniać swoje marzenia. Ogród jest taki, jaki sobie wymyśliłam, wciąż jednak go dopracowuję, dbam o najdrobniejsze szczegóły. Sadzę, sieję, nawożę. Rośnie w nim wszystko, co mogę wykorzystać w swoich pracach, czyli ozdobne krzewy, zioła i kwiaty. Sporo materiałów otrzymuję też od zaprzyjaźnionej firmy ogrodniczej. Inspiruje mnie natura i zmieniające się pory roku. Każda z nich jest inna, ale każda na swój sposób interesująca i twórcza. Wystarczy uważnie obserwować przyrodę i pomysły same przychodzą do głowy. Ogród odzwierciedla moją osobowość. Patrząc na niego można się dowiedzieć, co noszę w sercu – mówi bohaterka reportażu.

Wiosną ogród rozkwita. Obok krzewów znajdują się tam również kwiaty: róże, dalie, cynie, hortensje i inne. Prym wiodą tulipany. W tym roku część z nich będzie posadzona w koszach, wykonanych z winobluszczu. W każdym z nich znajdzie się 60 tulipanów. - Pozostałe chcę posadzić w innym miejscu w towarzystwie ozdobnego czosnku. Wszystko w jednej kolorystyce, czyli fiolet połączony z różem. Będzie jak w bajce… – zapewnia. I o to chodzi, wszak po zaczarowanym ogrodzie przechadzają się śliczne księżniczki, wnuczki bohaterki reportażu. Najstarsza Magda ma 10 lat, Kasia trzy. Obie mieszkają z babcią w jednorodzinnym domu, jest jeszcze jedna wnuczka, trzyletnia Nadia, która chętnie przyjeżdża w odwiedziny. – Są kochane, zawsze chętne do pomocy. Zbieramy razem żołędzie, kasztany, szyszki, a potem siadamy i wspólnie tworzymy. Zajęcia tego typu sprawiają radość, a dodatkowo jeszcze uczą kreatywności – tłumaczy pani Iwona. Dużą atrakcją ogrodu jest niewątpliwie oczko wodne, w którym żyją rybki, m.in. kolorowe karasie oraz inne stworzonka: żaby, ślimaki, ważki. Można wejść na kładkę i przyjrzeć się naturze z bliska. W tak pięknym ogrodzie nie mogło zabraknąć miejsca na biesiadowanie. Jest stół, krzesła. A jeśli ktoś z rodziny potrzebuje odrobinę samotności, równie znajdzie przytulne miejsce, choćby ławkę w głębi ogrodu, fotel bujany z wygodnymi poduszkami lub huśtawkę. W otoczeniu zieleni można zdrzemnąć się chwilkę albo poczytać książkę. Po prostu odpocząć.


Latem drzwi, okna oraz parkan zdobią wianki z hortensji, a także serca wykonane z polnych kwiatów: chabrów, stokrotek, krwawnika pospolitego, wrotyczy czy żmijowca. Zasuszone mogą przetrwać długi czas. Jesienią z kolei ładnie prezentują się wianki z bluszczu, rajskich jabłuszek czy róż, a także serca z wrzosu lub owocami  miechunki. W swoich pracach moja rozmówczyni często wykorzystuje liście, gałązki, szyszki, kasztany, jarzębinę i żołędzie. Wdzięcznym materiałem – jak zapewnia, jest winobluszcz, juta, gałęzie brzozy, wierzby płaczącej, z witek na przykład powstaje kapelusz, ażurowa parasolka, czajnik, ramki, obrazy bądź jesienne krzesło. Dzięki ogromnej wyobraźni plastycznej, jaką niewątpliwie posiada, każdy najdrobniejszy przedmiot i naczynie jest zagospodarowane w taki sposób, że nie sposób przejść obok tego obojętnie, choćby toczone donice, w których znajdują się oryginalne rośliny, konewki albo buty wypełnione sezonowymi kwiatami, na przykład stokrotkami lub bratkami. – Ostatnio porobiłam sobie kosze z gałązek brzozy. Jeden z nich jest w kształcie tulipana. Zostanie wyłożony agrowłókniną, potem wsypię ziemią i posadzę kwiaty – mówi pani Iwona.


Szczególnie jednak rzucają się w oczy niezwykłej urody rzeźby wykonane z gałęzi. Na przykład zakochana para albo ogrodowa dama, której suknia symbolizuje daną porę roku. Latem wykona z kwiatów, jesienią z liści bądź innych ozdobnych elementów. Nieco dalej z kolei można spotkać tajemniczego mężczyznę lub fantastyczny rower. – Wciąż powstają nowe projekty. Każdy z nich można zobaczyć na blogu. W przypadku roweru, o który często pytają czytelnicy, potrzebna jest gruba gałąź,  gałązki brzozy,  kawałki długiej kory, drut, plastry drewna, dwie stalowe felgi, wkręty lub gwoździe do skręcenia całego roweru, no i oczywiście zapał do pracy, bo jeśli go zabraknie, nic z tego nie będzie – tłumaczy bohaterka reportażu. Moja rozmówczyni wykonuje tak ciekawe projekty, że mogłaby z powodzeniem na nich zarabiać, ale nie chce - bo jak twierdzi, straciłaby pasję i chęć tworzenia. Ale za to lubi robić prezenty. Niedawno koleżanka dostała torebkę z metalowej siatki, w której posadzone zostały kwiaty. Z kolei na święta oraz imprezy okolicznościowe, rodzina oraz znajomi są obdarowywani wiankami lub lampionami, które wykonane są prostą metodą z gałązek i słoika. Skoro o tym, ogród pani Iwony jest wieczorem oświetlony. Romantycznie, nastrojowo, w powietrzu unosi się przepiękny zapach maciejki i wiciokrzewu. Lampka wina, miłe towarzystwo i nic więcej do szczęścia nie potrzeba.



Wysłuchała: Maria Jolanta Ostrowska









6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję Gosiu. Pozdrawiam serdecznie. :)

      Usuń
  2. Jaaaaaaaaaaa.... konam z zazdrości i zachwytu :) Już nawet głupio się chwalić moim mizernym osiągnięciem :) cudo... A co mi tam - zobacz :)

    http://fraube2.blogspot.com/2017/06/410-zycie-to-iluzja-wywoana-brakiem.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaga nawet tak nie żartuj! ;)Mój ogródek dużo się nie różni od Twojego. :) Twoje piramidy z doniczek rewelacja,.....
      gościnność jest nie do opisania. Chciałabym Cię kiedyś odwiedzić, co Ty na to? Oczywiście zapraszam do mnie, jak będziesz przejazdem przez moją miejscowość przypadkiem przejeżdżać.

      Usuń
  3. Ojjj. aleś Ty skromna. Twoje prace są artystyczne. Jeśli będziesz w okolicach zapraszam ;) FrauBe pochodzi z tego samego miasta a nawet z sąsiedniego osiedla - mamy wspólnych znajomych - ale to potęga internetu . Pozdrawiam J.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad na moim blogu w formie komentarza.