wtorek, 2 sierpnia 2016

Czy to inwazja na mój ogród? Pasikonik w natarciu.


 Bardzo często przyglądam się moim roślinkom z bliska. Wczoraj na zielonych liściach pluskwicy zauważyłam nieregularne dziury. Co mnie od razu zaniepokoiło. Zaczęłam szukać sprawców tego złego czynu i zaledwie po kilku minutach znalazłam winowajców.  Były to młode pasikoniki, które bez skrupułów zjadały moje liście i mszyce.



Zielone ubarwienie ciała pasikonika zapewniają im doskonały kamuflaż wśród roślinności, oraz chroni je przed drapieżcami. Dlatego też tak późno zauważyłam te piękne, pożyteczne owady.


Pasikonik zielony (Tettigonia viridissima) – duży okaz ;)
 Było super, dopóki w zasięgu mojego wzroku nie pojawił się ten wieli okaz.......był większy od mojej dłoni.  Ledwo mu cyknęłam zdjęcie, a on jednym skokiem skoczył na moją rękę. W jednej chwili poczułam delikatny ból i mrowienie. Zielony pasikonik  ugryzł mnie, a to skubany niedobry, prawda? Może mu coś się pomyliło, czy ja wyglądam na owada. Na szczęście przeżyłam ...  teraz  mam się baczności. :) Tego dużego pasikonika absolutnie pod żadnym pozorem nie bierzcie na ręce!

Pasikonik zielony (Tettigonia viridissima) gatunek owada prostoskrzydłego z rodziny pasikonikowatych (Tettigoniidae).

Te malutkie pasikoniki gilgoczą tylko po rękach, nawet miłe uczucie. ;) Jeden nawet podziwiał ogród z wysokości mojego palca, ale miał przy tym radochę.  Prawie jak ja.. ;)  Muszę bardziej dyskretnie obserwować to miejsce, bo zapewne dorosłe osobnik złożą tam jaja.

Bardzo młody osobnik  bez charakterystycznej  jeszcze zmiany na grzbiecie

Udało mi się sfotografować trzy małe osobniki razem, ale jest ich znacznie więcej!


Wieczorem usiadłam sobie na tarasie i słuchałam koncertu samca.  Prawdopodobnie była to miłosna schadzka samiec przywoływał swoją samice. Natura to potrafi, nieprawda? Jestem bardzo ciekawa, czy Wy też macie podobne przygody z owadami? Jeśli tak, to podzielcie się z nimi. 

Pozdrawiam Iwona.

5 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia :-)
    Pasikoniki i u nas mieszkają ale jakieś takie ogromne że się ich boje za to córka gania za nimi, niczego się nie boi:-) :-) :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękne zdjęcia. Ja w zeszłym tygodniu cieszyłam oko robaczkami świętojańskimi- daaaawno ich nie widziałam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczni ci winowajcy, a taki koncert to poezja :)
    Uściski Iwonko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam urlopowo już !
    Cudni goście do Ciebie zawitali, do oazy kolorów i spokoju:)
    Zapraszam do mnie i pozdrawiam milutko:)

    OdpowiedzUsuń
  5. uprzejmie donoszę że owe okazy również były dzisiaj widziane w Holandii, tak tutaj tez żyją ;)
    pozdrawiam,
    kreatywniepopracy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad na moim blogu w formie komentarza.