poniedziałek, 15 lutego 2016

Luty podkuj buty lub wykonaj torebkę dla „Nierozpoznawalnej”.



Patrząc na swoją twórczość, zastanawiam się czasem skąd biorą mi się te wszystkie, liczne pomysły i jak to możliwe, że przychodzą do głowy człowiekowi, który nigdy zawodowo nie miał styczności ani ze sztuką, ani z florystyką, ani tym bardziej z jakimkolwiek rękodziełem.

Jednak jak tylko pomyśle o przeszłości i sięgnę pamięcią, od razu uświadamiam sobie, że właściwie od zawsze tak miałam. Chyba urodziłam się taka „dziwna i pokręcona”. Już jako mała dziewczynka znosiłam do domu całe naręcza kwiatów, robiłam z nich maleńkie bukieciki, serduszka, wianki, ponadto lalki z gałganków, a z jesiennych liści torebki, kiecki i mnóstwo innych drobnostek. W pobliskiej rzece puszczałem wianki i statki, które całymi nocami, małymi rączkami, wykonywałam.

Jako małe dziecko i młoda dziewczyna mieszkałam w bloku, w małym mieszkaniu i z konieczności, większość rzeczy które wtedy robiłam, uplotłam – lądowało w koszu. Jednak moja pasja i zapał do ich tworzenia nie mijały. Ani nawet nie słabły, a każdą wolną chwilę spędzałam w swoim małym pokoiku, tkwiąc nad dekoracjami. Rodzice nie wiedzieli co z tym robić, nie raz pamiętam jak próbowali mnie namawiać i przekonywać, że nie warto, że szkoda czasu, że te zajęcia nie zapewnią mi żadnej przyszłości. A wszystko to co wykonuję, nie daje nic poza tym, że tylko zaśmieca mój pokój. Smutne to były czasy, ale niestety takie były. Wówczas liczył się tylko jako taki byt, zawód i jakakolwiek praca, a nikt nie myślał ani nie zaprzątał sobie głowy dekoracjami, które dla mnie były całym „życiem”.

Rodzice, troszcząc się o moją przyszłość, uparli się, że muszę zostać kucharzem. Nie wiele miałam do powiedzenia bo inne były czasy i inne priorytety. Smutne lata 70-te. Wciąż słyszałam dudniące w uszach słowa: kucharz to ma dobrze, kucharz chodzi najedzony, kucharz to dobry zawód itd. A ogrodnik? Ma dziurawe buty, brudne ręce, nieciekawą i bez przyszłości pracę. I po co Ci to?
Myślę sobie czasem, że wszystko mogło się inaczej potoczyć, gdybym wówczas sprzeciwiła się moim rodzicom. Jednak nie zrobiłam tego, trochę ze strachu przed ich reakcją, a trochę z szacunku i wiary, że chcą dla mnie jak najlepiej. Poza tym wówczas nikt nie przewidywał jak się „Świat potoczy”, i że dzisiejsze czasy i realia będą zupełnie inne. Nigdy też nie dowiem się już co byłoby gdybym jednak postawiła na swoim i wybrała inną drogę. Nie myślę dziś o tym, a pocieszam się też, że takie pytania i myśli z serii "co by było gdyby" mają chyba wszyscy.

Dlatego dziś wychodzę z założenia, że nie warto rozpaczać nad tym co by było, lepiej pomyśleć o teraźniejszości i o tym, co będzie. A będzie działo się dużo, bo życie jest piękne! Niebawem wybieram się na Międzynarodowe Targi Gardenia, a już za chwilę zacznie się upragniona wiosenka, na którą tak mocno i z niecierpliwością czekam. Dziś, w zaciszu mojego domu, snuje plany co zakupię na targach, co ciekawego zobaczę, ilu wspaniałych ludzi spotkam. Ponadto rozważam jakie kwiaty posadzę w skrzynkach, pojemnikach i koszach mojego ogrodu. Czy to będą niezawodne pelargonie czy może surfinie, których trochę się boję. Nie dlatego, że się na nich nie znam, ale dlatego, że one są bardziej wymagające, a ja nie zawsze mam czas by o nie właściwie zadbać.

Większość moich planów ogrodowych i dekoracji zrealizowałam już w ubiegłym roku. Wykonałam kosze z winobluszczu, rzeźby z gałęzi, kapelusze, dzbanki i inne, które mogłabym tak wyliczać i nie byłoby końca. W tym roku zamierzam delektować się ogrodem i tylko, od czasu do czasu, wykonać niewielkie dekoracje. W końcu należy się odpoczynek kobiecie po pięćdziesiątce! Choć przyznam, że znając siebie, będzie mi ciężko spełnić to postanowienie. Wiem, że straszny ze mnie pracuś i ani dnia nie mogę spokojnie wysiedzieć. Zawsze kusi mnie aby coś robić, majstrować, nad czymś rozmyślać, coś próbować, przymierzać i wiecznie mam potrzebę zrobienia czegoś nowego.
Nawet mój mąż zdał sobie już sprawę, że nic nie wskóra gadaniem „po co Ci to, odpocznij kochanie” więc zostawił mi wolną rękę i pogodził się z tym, że jego żona wiecznie coś robi. Ostatnio nawet dostałam od niego nową wkrętarkę i piękną przycinarkę stołową. Prawda, że kochany? Sama czasami się już z siebie śmieję.

Czasem zastanawiam się jak to będzie jak się zestarzeję i nie będę miała już sił na pielęgnację mojego kochanego ogrodu. Czy nie umrę z tęsknoty? Czy może do końca swoich dni, o lasce będę wyrywała chwasty? Oj straszny żywot takiej zakręconej maniaczki …

"Nierozpoznawalna" czyli dama ogrodowa wyczarowana z dwóch kołków.

Torebka zakręconej ogrodniczki.  Pomysł torebki znalazłam w internecie, oczywiście inaczej ją wykonałam!

Buty pozytywnie, zakręconej ogrodniczki.



A może skosztujecie zielonej herbatki z moich gałęziowych filiżanek?

 W tle kule  z winobluszczu idealny materiał na nie!
"Nierozpoznawalna" z parasolką, którą  wykonałam ze starego stelaża, siatki drucianej i winobluszczu.



Jednak nie myślę o tym. Wolę nie zastanawiać się nad tym co było i co będzie. Ważne jest tu i teraz, a chcę by trwało to wiecznie. Pragnę aby wszystkie tegoroczne plany mi się ziściły i Wam kochani życzę tego samego. Jednocześnie mam nadzieję, że spodobały się Wam moje dzisiejsze inspiracje.





9 komentarzy:

  1. Ja tak sobie myślę, ze skoro taki talent objawił się u Ciebie, to nie wiadomo,czy nie ma ich więcej, tylko jeszcze nie pora, żebyś o tym wiedziała. A na kciuki i sms to oczywiście możesz liczyć. Za tyle piękna ile pokazujesz na blogu to zasługujesz "z górką". Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie Aniu, pozdrawiam ściskam. :)

      Usuń
  2. Piękne słowa, piękna historia. Idealna na scenariusz i film pt. Iwonka w krainie czarów. ;-)
    Może doczekamy się takiej ekranizacji... albo byłby z tego niezły serial, a w każdym odcinku inna ogrodowa historia z inną dekoracją w tle ;-)
    Mój głos już masz... i kila postaram się również zorganizować w swoim otoczeniu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsze, że nie zagubiłaś swojej pasji, mimo iż nie wszyscy Ci sprzyjali. Ale to było, a teraz cieszysz się swoim ogrodem i robisz cudowne dekoracje. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Buty są genialne - teraz zamiast stare wyrzucać - będę sadzić Skalnice, Rozchodnik i rojniki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Elegancka torebka :) ale buty jeszcze lepsze. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Iwonko swoją torebką ogrodniczki zakasowałas moje ostatnio uszyte Walentynkowe....to co piszesz aż zadziwia...ale mysle,że równiez potrafisz cuda w kuchni...na zielona herbatę przyszłabym na pewno....a surfinii tez sie boję:)) POzdrawiam Beata;)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie mogę się napatrzeć....:-)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad na moim blogu w formie komentarza.