sobota, 21 stycznia 2017

Ogród damski czy męski?






Każdy ogród to miejsce wyjątkowe. Odzwierciedla duszę swojego właściciela, jego upodobania, styl życia, a nawet to, jaki ma stosunek do przyrody i otaczającego nas świata.

 
Z ogrodu często można wyczytać troskę ludzi o zwierzęta, choćby teraz, w okresie zimowym o ptaki, stosunek do psów, kotów, które w niejednym ogrodzie mogą się czuć jak swoim małym królestwie.
Z ogrodu można także odczytać stosunek do roślin, które dla jednych są tylko zwykłą ozdobą, a inni wkładają w ich pielęgnację całe serce i troszczą się jak o prawdziwych członków rodziny.








 
Ale czy o ogrodzie można powiedzieć, że jest damski albo męski?

Czy są szczegóły, które zdradzają, że ogród jest prowadzony damską albo męską ręką? Według mnie TAK. Ogród kobiecy, to ogród przepełniony dekoracjami, bibelotami, często drobnymi wstążeczkami, ozdobami i innymi szczegółami. Niejednokrotnie taki ogród jest kolorowy i przystrojony jak prawdziwa kobieta. W każdym zakątku jest coś, co zdradza kobiecą, delikatną naturę.

 
A ogród męski? W nim z kolei, często widać wiele rozwiązań technicznych. Liczne budowle, wymyślne altanki, domki, konstrukcje, skalniaki i tym podobne dzieła. Nie można powiedzieć, że jest to surowe, ale jednak myśl techniczna zdecydowanie przeważa nad zmysłem dekoracji.






Czy lepiej jak ogród jest damski, a może męski? Absolutnie nie. I jeden i drugi jest wartościowy i ma w sobie to coś. Natomiast idealnie jest, jak widać w nim rękę damską i męską. Wtedy ogród może zaprezentować swoje prawdziwe piękno, jest kompletny.






Mój ogród to zdecydowanie ogród kobiecy. Na każdym kroku widać moje dekoracje, których mój Mąż nigdy by nie zrobił. Z pod jego ręki, mój ogród byłby prosty, ale również zadbany. Taki męski, bez zbędnego „pudrowania”.


 




Kończąc chciałam Wam wspomnieć o jeszcze jednej sprawie, właśnie zdecydowanie męskiego podejścia do ogrodu. Wiecie, że bardzo lubię Tomka, który prowadzi bloga „Z ogrodem na TY”. Moim zdaniem robi to perfekcyjnie. Podziwiam jego systematyczność, zaangażowanie, a także zdecydowanie męskie podejście do sprawy. Konkretnie, rzeczowo i do przodu. Widać to w jego postach, w jego ogrodzie, który czasem pokazuje, a także profesjonalnym podejściu do sprzętu, którym pracuje. A są to maszyny potężne. Pewnie wiecie, że Tomek pracuje też na książką.
 

Kiedy się o tym dowiedziałam, aż mnie zamurowało. Kiedy on znajduje na to czas? Ale też bardzo się ucieszyłam. Bo o ile go znam, będzie w niej 100% konkretów i męskiego podejścia do zaplanowania i wykonania ogrodu. A także całej prawnej otoczki tego zagadnienia. Nie wiem czy wiecie, że Tomek ma też bogatą wiedzę na temat geodezji, która w zakresie działek bardzo zazębia się o problematykę ogrodów.
Dlatego szczerze polecam Wam ten męski punkt widzenia na ogrody, o którym więcej możecie przeczytać w tym miejscu: http://zogrodemnaty.pl/podrecznik-jak-przejsc-z-ogrodem-na-ty/




W końcu ważne aby mężczyźni przygotowali nam „bazę”, którą my kobiety będziemy mogły upiększać. Zresztą to tak jak w życiu. To mężczyzna ma stworzyć bezpieczny dom, a kobieta ma wnieść do niego ciepło i miłość. Więc czy z ogrodami może być inaczej?


Pozdrawiam Iwona. ;)

środa, 11 stycznia 2017

Iglaki pod znakiem zapytania? Ciąć czy nie ciąć, oto jest pytanie?


Niwaki wymagają precyzji.

Drzewa i krzewy iglaste to bardzo piękne, wdzięczne, a zarazem rozległe zagadnienie w dzisiejszych ogrodach. Przeogromna ilość gatunków, kształtów i form jakie mają współczesne iglaki, niejednego ogrodnika może przyprawić o prawdziwy zawrót głowy.

Szczególnym zagadnieniem w tym temacie, jest cięcie, formowanie i nadawanie im określonych kształtów. Są osoby, które są zdecydowanymi zwolennikami tych zabiegów, ale również takie, które starają się iglaków nie przycinać. Mało tego, uważają, że zabiegiem tym znacznie im szkodzimy, co więcej, że jest to działanie nienaturalne. 



Nie będę polemizowała z tą teorią, być może jest w niej nawet niewielki element prawdy, zaznaczę jednak zdecydowanie, że się pod nią nie podpisuję. Uważam, że cięcie iglaków ma swoje ewidentne zalety, odmładza rośliny, pozwala je kontrolować i ograniczać miejsce, które zajmują w ogrodzie. Ponadto bezdyskusyjnie wprowadza ład, elegancję, niejednokrotnie również symetrię, którą można cieszyć się przez cały okrągły rok. Uważam również, że są sytuacje, które cięcia wymagają obowiązkowo, ponieważ zabiegiem tym ratujemy częściowo uschnięte czy chore rośliny. Dodam, że w ten sposób uratowałam od śmierci kilka cennych okazów, z czego jestem niezmiernie dumna.

Jest to o tyle istotne, że co by nie mówić, jak większość ogrodników, jestem tylko zwykłym amatorem, który na swoim kawałeczku ziemi uczy się i praktykuje poszczególne zabiegi.

Swego czasu miałam w ogrodzie pewnego mizernego iglaka, z którego opadały igły, a nawet całe gałązki. Był prawie cały zbrązowiały i aż prosił o ratunek. Chociaż jego wygląd był już na tyle nieatrakcyjny, że większość osób pewnie dałaby sobie z nim spokój i zapewne zostałby wycięty. Jednak ja nie dałam za wygraną i postanowiłam o niego walczyć....

O tym co było dalej i jaki morał wypływa z mojej historii? Przeczytacie w wydaniu specjalnym "Cięcie od A do Z" z Przepis na ogród. Co znajdziecie  jeszcze w środku?
- SZKOŁA MISTRZÓW - Łuk i spirala z tui
- SAD - Jabłonie i grusze odmładzam zimą
- ROŚLINY OZDOBNE - 9 kroków do pięknych traw
- RÓŻE - Jak prawidłowo przycinać róże?
- ŻYWOPŁOTY - Formowanie zielonych ogrodzeń


I wiele, wiele więcej. Przekonajcie się sami.
        Zapraszam do kiosków.


Pozdrawiam Iwona.

wtorek, 27 grudnia 2016

Świąteczne inspiracje - sama natura

Święta, święta i po świętach. Kilka moich inspiracji świątecznych, które z powodów technicznych nie mogłam dodać wcześniej na bloga!


Świąteczna, ażurowa suknia z winobluszczu.





 Gwiazdki z naturalnej kory brzozy.


Mini sukienka/stroik na stół świąteczny.


 Wianek Bożonarodzeniowy - sama natura. 




Choinka z gałązek brzozy i jej kory.

Świąteczny wianek z jemioły.




Koszyki z szyszek...


Wszystkie prace zostały wykonane przeze mnie w mojej pracowni z naturalnych materiałów, które dała mi sama natura. Takie dekoracje lubię najbardziej, a Wy?






Na koniec z tego miejsca chciałabym osobiście złożyć życzenia. Wszystkim Czytelnikom, Sympatykom i Obserwatorom mojego bloga życzę zdrowia, spełnienia marzeń, samych dobrych chwil, radości z tworzenia oraz pomysłów bez liku. Szczęśliwego Nowego Roku 2017!!!

Pozdrawiam Iwona.

.














niedziela, 30 października 2016

Liście, liście. Co ona jeszcze z nich wymyśli?



Jest ciepły, słoneczny, piękny jesienny dzień, a ja spaceruję, podziwiam widoki i rozmyślam. Delikatnie wieje wiatr, z drzew opadają złote liście, które tworzą gęsty, kolorowy dywan.

Kiedy po nich idę, szeleszczą pod moim stopami jakby chciały opowiedzieć jakąś przedziwną historię. Może historię o przemijającym czasie? O tym, że wszystko ma swój koniec, ale ten koniec wcale nie musi być smutny? Tylko właśnie tak piękny i kolorowy jak złota polska jesień?




Spoglądam więc na te zziębnięte i częściowo już zeschnięte liście. Rozmyślam nad ich losem i wsłuchuję się w ich „mowę”. Jednak nie byłabym sobą, gdyby tylko na tym się skończyło. Po chwili więc zaczynam je zbierać i z największą starannością wybieram te najpiękniejsze. Chociaż tak naprawdę wszystkie są piękne i najchętniej zabrałabym je wszystkie. Jest mi ich bardzo szkoda, a oczami wyobraźni widzę już ich smutny los. Albo zgniją naturalnie tam gdzie leżą, albo skończą na śmietniku lub jakiejś wielkiej pryzmie. Nie będą już takie piękne jak w tej chwili, stracą swoje cudne kolory i swój jesienny blask.

Dlatego nie mogę powstrzymać myśli, że jeśli je pozbieram i zabiorę, to chociaż część z nich uratuję. Niosę je więc do domu, by tam w zaciszu mojego ogrodu, nadać im zupełnie nową rolę. Zrobić z nich wianek, bukiecik, a może jeszcze całkiem inną dekorację. I jak mała dziewczynka niezmiernie się z tego cieszę. Czy to nie śmieszne? Dorosła kobieta, po pięćdziesiątce, a cieszy się ze zwykłych liści. Ale tak już mam, coraz bardziej doceniam otaczającą przyrodę, coraz bardziej potrafię cieszyć się z najdrobniejszych rzeczy i coraz bardziej szanuję przeciekający mi przez palce czas.






Pamiętam też czasy, kiedy jako kilkuletnia dziewczynka bawiłam się liśćmi, rzucałam nimi, a nawet, wraz z koleżanką, zakopywałam się w ich stertach, które tak pieczołowicie zgrabiał szkolny woźny. Nie straszne nam były nawet kary i to, że za te zabawy, przez kilka kolejnych dni nie mogłyśmy wychodzić na przerwy. To były lata 70-te, a my byłyśmy beztroskimi uczennicami, które w czarnych fartuszkach i białych kołnierzykach chodziły do szkoły. Myślę, że liście mogłyby opowiedzieć nam nie jedną, podobną historię.

Dziś, z pieczołowicie nazbieranych liści, wiję malutkie różyczki, które zaplecione na cienki drucik, tworzą przeróżne wianki i bukieciki. Jak chociażby to czekoladowe serce. Jednak to oczywiście nie wszystko. Liści mam zawsze tyle, że mogę z nich realizować wszystkie swoje pomysły. Również ten, którym jest prześliczna suknia. Praca nad nią nie trwa długo, może godzinę albo dwie. Suknia jest gotowa i mieni się przeróżnymi barwami, od żółci do czerwieni. Teraz moja ogrodowa panna będzie w niej tańcowała, a ja będę tylko zaglądała czy kawaler wiatr, przypadkiem mi jej nie porwie.









Ach jak ja lubię jesień, którą cenię właśnie za te przepiękne liście, dające mi wiele inspiracji i ciekawych pomysłów. O liściach można pisać poematy i oczywiście delektować się nimi na wiele sposobów. Ale nie można zapominać też o tym, że wiele osób patrzy na nie nieco inaczej. Jak na przykład mój znajomy Tomek, prowadzący bloga „Z ogrodem na TY”, który prowadzi również firmę, zbierającą między innymi jesienne liście. I to nie tylko z terenów prywatnych ogrodów, ale także ogromnych parków miejskich. Podziwiam te działania, bo zdaję sobie sprawę, jak ogromne jest to wyzwanie. To nie są liście z jednego, dwóch czy nawet kilku niewielkich drzewek. Ale ogromne ich ilości, z wielu, wielu potężnych drzew.
Sam Tomek opisał to nawet w jednym ze swoich wpisów: http://zogrodemnaty.pl/bez-tematu-14-czyli-zlota-polska-jesien-i-walka-z-jej-skutkami/ Zachęcam do lektury, bo to naprawdę ciekawa sprawa. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy ile ktoś musi wykonać ciężkiej pracy, abyśmy mogli cieszyć się pięknem takich parków.
Dlatego jak widać jesień ma dwa różne oblicza. Jedno to jej piękno i radość jaką daje takim osobom jak ja, a drugie to niestety ogrom pracy jaką daje takim osobom jak Tomek. Warto o tym pamiętać i doceniać pracę jednych i drugich.
Tomasz Szostak
Pozdrawiam Iwona.

Inspiracje z szyszek. Jak wykonać z nich koszyk?




 Od jakiegoś czasu mam dużo wiadomość na Facebooku!  Piszecie do mnie, żebym pokazała jak łączyć szyszki lub wykonać z nich koszyk. Postanowiłam zdradzić co nieco  moim Czytelnikom, oraz umieścić wszystkie szyszkowe inspiracje w jednym poście.


Do wykonania takiego koszyka potrzebne są materiały:
  • szyszki
  • cążki do cięcia i gięcia drutu
  • drut 

    Drut o wymiarach np.2 metrów zgnamy na pół, by wsadzić na początek pierwszą szyszkę.
     
    Wiążemy drutem szyszki po kolei  na krzyż.


    Całość wyginamy i zwijamy, przymocowując mocno co trzecią szyszkę. W taki sposób, by nie było widać drutów. Najlepiej obciąć je jak najkrócej drut, a resztę podwinąć pod szyszkę. Tą metodą można wykonać koszyki, ramki, okna i wiele innych pięknych dekoracji, które pokażę na samym końcu.


    Kształt jaki będziemy wyginać zależy od koszyka. Można wykonać kwadratowy, okrągły lub owalny. 





    Pięknie wyglądają kwiaty na koszyczku lub oknie, które pokazuję poniżej. 


     Jak chcemy wykonać takie kwiaty wystarczy obcęgami wyłamać część łusek górnych – zostawiając 3 – 4 warstwy dolne. 






    Wazon...


    Szyszkowy lampion.

    Kufel do piwa ;)


    Kosz i kapelusz.
    Pudełko na jesienne skarby.

    Koszyk z szyszek.

    Buty z siatki drucianej, a w nich szyszki.

    Kredens ogrodowy, a w nim szyszkowe inspiracje. Wszystko to wykonałam w tamtym roku.

     
    Mam nadzieję, że trochę pomogłam i będziecie mogli samodzielnie wykonać taki koszyk?
    Jak wykonacie taką dekorację to koniecznie się pochwalcie. Najlepiej umieszczając ją na mojej
      stronie fejsbukowej......U Iwonki w ogródku 

    Pozdrawiam Iwona.