niedziela, 25 września 2016

Dziecięce marzenie, które spełniło się po latach.


Dawno, dawno temu, na wsi, mieszkała moja Babcia i Wujek. To właśnie tam, po raz pierwszy, zobaczyłam rzemieślników, którzy skrzętną, dokładną i precyzyjną pracą wyplatali kosze, koszyczki, dzbanki i różne inne cudeńka. Robił to również mój Wujek, który z brzozowych patyków strugał mątewki oraz łyżki, które używane były w gospodarstwie. Pamiętam jak bardzo mi się to podobało, i że godzinami mogłam przesiadywać i patrzeć, jak z przewracanych w rękach patyczków, powstają prawdziwe dzieła sztuki.
Już wtedy wiedziałam, że przyjdzie kiedyś taki czas, że i ja coś podobnego wykonam. Marzyłam również o ogrodzie, który niczym zaczarowany, będzie domem dla tych wszystkich wspaniałych przedmiotów. Oczami wyobraźni widziałam już te dekoracje, które ustawiam, rozmieszczam i upiększam nimi każdy zakątek. 



To moje dziecinne marzenie spełniło się po wielu latach. Jestem wdzięczna losowi, że mi w tym dopomógł i obdarzył mnie kawałkiem ziemi, który jest dla mnie najcudowniejszym miejscem na Ziemi. Dlatego teraz dzielę się tym niezwykłym ogrodem z moimi bliskimi oraz Czytelnikami, którzy odwiedzają moją stronę „fejsbukową” i bloga "U Iwonki w ogródku". Jest to moja wielka radość, ale i duma, że ogród jest tak chętnie odwiedzany, podziwiany, a wszyscy Czytelnicy są życzliwi i zawsze życzą mi wszystkiego co najlepsze. A ja i ogród staramy się to odwzajemniać. 

Widok przez kratkę od  furtki.
Otwierając furtkę do mojego przedziwnego ogrodu, na pierwszy plan wysuwają się dekoracje. Właśnie te, o których marzyłam od dzieciństwa. Większość osób, która przekracza to magiczne wejście, od razu robi wielkie "Wow". A wszystko to, za sprawą tych misternych dekoracji, w które wkładam całe swoje serce. Jest to dla mnie niezwykle przyjemne, daje siłę i motywację do dalszej pracy. Zdarzają się też tacy, którzy niczym „zamurowani” nie mówią nic, w ciszy oglądają i po czasie od niechcenia mówią „ładnie”. Sama nie wiem co wtedy mam myśleć? Ale zawsze tłumaczę sobie, że to jednak pozytywne „zamurowanie”.


Jak sięgam pamięcią, dekorację wykonuję już wiele, wiele lat. Co prawda pierwsze nie wyglądały najpiękniej, ale nigdy, przenigdy nie podałam się i nie zniechęcałam. Mimo, że często sama nie byłam zadowolona z efektów swojej pracy. Mówiłam wtedy sobie, że będzie lepiej, potrzeba czasu i zawsze dokładałam kolejnych starań. Mozolnie, dekoracja za dekoracją, dożyłam do wymarzonego celu, a w każdą kolejną pracę wkładałam całe swoje serce. Ten mój ambitny i zawzięty "Iwonkowy" charakter uczynił ze mnie mistrza. Oczywiście żartuje, ale miłe jest to, jak jestem tak czasem nazywana. A nawet więcej, bo Kolega Tomek z bloga  „Z ogrodem na TY”, nazywa mnie czasem Królową. Moje serce bardzo się wtedy raduje, a takie słowa i uznanie ze strony innych osób, to najlepsze lekarstwo na wszystkie moje troski.


Wszelkie dekoracje do ogrodu wyczarowuję samodzielnie. Od tych maleńkich, po te wielkie. Są tu rzeźby ludzkich rozmiarów "Jacek i Barbara", ogrodowa dama "Nierozpoznawalna" oraz wiele drobnych dekoracji takich jak: kapelusze, parasole, kosze, dzbanki, wazony i filigranowe filiżanki do kawy. Są tu nawet złote pantofelki, sukienka i korona dla księżniczki. Jednym słowem atrybuty z Krajny 101 baśni, gdzie mieszkają dobre wróżki i księżniczki. Taki mój bajkowy Świat. 

Ogrodowa dama "Nierozpoznawalna" wyczarowana z dwóch kołków.

Rzeźby z gałęzi brzozy "Jacek i Barbara"
To ja Iwona! Może trochę zakręcona, ale wszyscy mnie taką kochają. :)
Sukienka z wierzby płaczącej oraz złote pantofelki dla księżniczki.


Moja najstarsza wnuczka Madzia i Kasieńka.
Czasami siadam sobie na bujaku, przyglądam się wszystkiemu, co do tej pory udało się wykonać i dochodzę do wniosku, że chyba całkiem dobrze mi wyszło. Jedyne czego żałuję, to to, że mogłam zacząć wcześniej realizować swoje marzenia związane z ogrodem. Jednak zrobiłam to dopiero po pięćdziesiątce, tracąc niestety trochę cennych lat. Nie myślę jednak o tym często i zawsze staram się odganiać wszystkie smutne myśli. Kocham moje życie takie jakie jest, moją rodzinę i ogród. Dziękuję losowi, że postawił to wszystko na mojej drodze. I to jest właśnie piękne.

Moja wnuczka Kasia.
Latarenki z winobluszczu.    
  
Patera z winobluszczu i dary jesieni.
Kapelusze z winobluszczu i wierzby płaczącej.
Pięknie kwitnąca i pachnąca świecznica, lub inaczej pluskwica (Cimicifuga)
Czasami spotykam się z takim pytaniem: co jeszcze jest Ci potrzebne do szczęścia? Odpowiadam: zdrowie, zdrowie dla mojej rodziny i dla mnie, bo bez niego nie będzie pięknego ogrodu ani radości w naszym domu. Wierzę, że jak zdrowie dopisuje, los daje nam kolejne dni, które możemy przeżywać w radości, to cała reszta sama się układa. A jeśli chodzi o mój dom, to nie wyobrażam sobie aby ktoś mnie zamknął w czterech ścianach. Mimo, że go kocham, mam z nim wiele cennych wspomnień, to jednak chwile spędzone w ogrodzie są bezcenne. To tu ładuję swoje życiowe akumulatory. Dlatego najgorsze są dla mnie miesiące zimowe. Nie mogę sobie znaleźć miejsca, tęsknię za słońcem, grzebaniem w ziemi i wszystkim tym, co jest związane z ogrodem. Mój Mąż mówi, że wpadam w totalną depresję. Dlatego staram się z tym walczyć i za wszelką cenę znajduję sobie dodatkowe zajęcia, które wypełniają te długie, zimowe wieczory.

Pozdrawiam Iwona.

piątek, 26 sierpnia 2016

Robię ozdoby z liści.



Robię ozdoby z liści. Przeczytacie o tym  tu (blogu) oraz w wydaniu specjalnym 6/2016 miesięcznika  "Kwiaty w domu". To wydanie dostarczy Wam  wielu inspiracji i pomysłów.


Gdy lato dobiega końca i jesień wkracza małymi krokami, wtedy na łące i polu zaczynam zbierać potrzebne kwiaty, zboża i liście. Czuję się wtedy jak kobieta, która robi zakupy w najlepszym, odzieżowym butiku. Tym bardziej, że ilość roślin jest tak duża, że pozwala mi na tworzenie pięknych i niepowtarzalnych kompozycji, w ilościach takich, jakie tylko sobie wymarzę. Jedynym co mnie tylko ogranicza, a zarazem prowadzi jest moja fantazja, która jest tu bardzo wskazana i bez niej byłoby ciężko o cokolwiek.

Każdej jesieni sama wyplatam wianki i między innymi ubieram w nie moją ulubioną ogrodową damę „ Nierozpoznawalną”. Robię jej także oryginalne sukienki, na które nadają się zarówno suche trawy jak i liście. Można je wykonać również z innych materiałów np: gałęzi wierzby płaczącej czy pnącza takiego jak winobluszcz. Takie naturalne dekoracje mogą stać w ogrodzie przez całą zimę.
Jednak ze wszystkich jesiennych kompozycji najbardziej lubię wić wianki i układać ikebany. Jednym, z najczęściej wykonywanych bukietów, jest bukiet z liści klonu, wrotycza pospolitego czy cudownych kwiatów hortensji. Hortensje wyjątkowo pięknie prezentują się zarówno w bukietach suchych jak i wiankach. Do tych kompozycji świetnie nadają się również trawy i zboża, pod warunkiem, że po ich wykonaniu będą suszone „do góry nogami”, na sznurku, w dobrze przewiewnym pomieszczeniu. Co ważne, wianki oraz bukiety z kwiatów hortensji, traw i zbóż, pięknie się zasuszają i bardzo długo wiszą, ciesząc oczy przechodniów.Wdzięcznym materiałem do wykonywania ozdób są liście, które się pięknie przebarwiają. Aby stworzyć z nich bukiet, trzeba pamiętać o następujących etapach:

  •  Pierwszym krokiem jest zgromadzenie potrzebnego materiału, czyli liści klonu. Pozostałe materiały jak lakier, cienki drut czy gumka, zapewne są w każdym domu.
  •  Następnie mając świeżo przyniesione liście przystępujemy do pracy. Składamy pierwszy z nich na pół, gładką stroną na zewnątrz, zwijając go w rurkę jako środek róży.
  • Bierzemy następny liść, składamy na pół i owijamy powstały wcześniej środek różyczki.
  • Pozostałe składamy dokładane w ten sposób, luzując w górnej części liścia, zbierając dół kwiatu w lekkie zakładki, by powstały lekkie fałdy.
  •  Bierzemy cienki drucik lub gumkę i wiążemy naszego kwiatka.
  • Z kilku utworzonych kwiatów tworzymy bukiet, który pryskamy lakierem do włosów lub farbą w sprayu. Osobiście wolę naturalne bukiety i wianki, więc tylko delikatnie pryskam lakierem, aby nie straciły swojego sielskiego uroku.
Jestem przekonana, że powyższa instrukcja pozwoli każdemu wyczarować pierwszy i nie ostatni bukiet.


Kończąc ten króciutki wpis, który powoli ma Nas wprowadzić w zbliżającą się jesień, chciałabym Was gorąco zachęcić do samodzielnego wykonywania jesiennych, ogrodowych dekoracji. To zajęcie niezwykle miłe, uspokajające i dające mnóstwo satysfakcji. Jednocześnie, w sposób naturalny, pozwala na ozdobienie i nadanie jesiennego tonu każdemu ogrodowi. A jesień to przecież bardzo piękna pora roku. W moim ogrodzie to prawdziwy festiwal barw, naturalnych materiałów i dekoracji, które dodają prawdziwego blasku. Nie wyobrażam sobie aby nie wykorzystać tego, co daje nam natura i nie skorzystać z propozycji, które przed nami roztacza. Dlatego z całego serca proponuję to każdemu. Mam nadzieję, że ten wpis, choć trochę Was do tego zachęci.

Ps. Zdjęcia z ubiegłej jesieni ;)

Zapraszam do kiosków!

Pozdrawiam Iwona.






wtorek, 2 sierpnia 2016

Czy to inwazja na mój ogród? Pasikonik w natarciu.


 Bardzo często przyglądam się moim roślinkom z bliska. Wczoraj na zielonych liściach pluskwicy zauważyłam nieregularne dziury na liściach. Co mnie od razu zaniepokoiło. Zaczęłam szukać sprawców tego złego czynu i zaledwie po kilku minutach znalazłam winowajców.  Były to młode pasikoniki, które bez skrupułów zjadały moje liście i mszyce.



Zielone ubarwienie ciała pasikonika zapewniają im doskonały kamuflaż wśród roślinności, oraz chroni je przed drapieżcami. Dlatego też tak późno zauważyłam te piękne, pożyteczne owady.


Pasikonik zielony (Tettigonia viridissima) – duży okaz ;)
 Było super, dopóki w zasięgu mojego wzroku nie pojawił się ten wieli okaz.......był większy od mojej dłoni.  Ledwo mu cyknęłam zdjęcie, a on jednym skokiem skoczył na moją rękę. W jednej chwili poczułam delikatny ból i mrowienie. Zielony pasikonik  ugryzł mnie, a to skubany niedobry, prawda? Może mu coś się pomyliło, czy ja wyglądam na owada. Na szczęście przeżyłam ...  teraz  mam się baczności. :) Tego dużego pasikonika absolutnie pod żadnym pozorem nie bierzcie na ręce!

Pasikonik zielony (Tettigonia viridissima) gatunek owada prostoskrzydłego z rodziny pasikonikowatych (Tettigoniidae).

Te malutkie pasikoniki gilgoczą tylko po rękach, nawet miłe uczucie. ;) Jeden nawet podziwiał ogród z wysokości mojego palca, ale miał przy tym radochę.  Prawie jak ja.. ;)  Muszę bardziej dyskretnie obserwować to miejsce, bo zapewne dorosłe osobnik złożą tam jaja.

Bardzo młody osobnik  bez charakterystycznej  jeszcze zmiany na grzbiecie

Udało mi się sfotografować trzy małe osobniki razem, ale jest ich znacznie więcej!


Wieczorem usiadłam sobie na tarasie i słuchałam koncertu samca.  Prawdopodobnie była to miłosna schadzka samiec przywoływał swoją samice. Natura to potrafi, nieprawda? Jestem bardzo ciekawa, czy Wy też macie podobne przygody z owadami? Jeśli tak, to podzielcie się z nimi. 

Pozdrawiam Iwona.

środa, 22 czerwca 2016

Chyba raz na jakiś czas wypada się pochwalić, prawda? Ogrodnik Tomek u Iwonki w ogródku!

Na razie tylko zwiastun!

Niech żyje ogród! To nowy odcinek poradnika, którego akcja odbyła się,  nie gdzie indziej tylko... U Iwonki w ogródku. Ogrodnik Tomek podzieli się z Wami wiedza na temat nawożenia roślin. Oglądajcie poniedziałek 27 czerwca.:)



Zastanawiacie się dlaczego mój ogród odwiedziła ekipa filmowa?





Lubię ogród - Ogrodnik Tomek wraz z producentem nawozów, podłoży i środków ochrony roślin „Ziemovit” postanowili wybrać najładniejszy balkon i ogród w Polsce. Dlatego też zorganizowali konkurs. Ku mojemu zaskoczeniu wygrałam ten konkurs. Muszę przyznać, że kompletnie nie spodziewałam się takiego wyboru, ale z gustami się nie dyskutuje. ;) Otrzymałam pół tony nawozu (żartuję) i przyznano mi tytuł „ Najbardziej kreatywnego ogrodu w Polsce 2016”. Tytuł robi wrażenie, prawda? A czy wybór był trafny, nie mi to oceniać! Jest mi niesamowicie miło, że zostałam doceniona i zauważona jako kreatywna ogrodniczka. Ta wygrana da mi jeszcze większego kopa i zapewne stos pomysłów. Dziękuję jeszcze raz Lubię Ogród - Ogrodnik Tomek i Ziemovit - niech żyje ogród<3 



100 ujęć ogrodu - zapraszam na spacer po moim  skromnym, ale kreatywnym ogródku. ;)

/https://www.facebook.com/media/set/edit/a.1105316672864437.1073742534.551216178274492/

 Pozdrawiam Iwona

środa, 15 czerwca 2016

Czas na lawendę - mała Prowansja w ogródku.


Posadź lawendę, a poczujesz niezwykły klimat śródziemnomorski w swoim  ogrodzie.

Lawenda wąskolistna (Lavandula angustifolia) to mrozoodporna raczej krzewinka. Jest w sprzedaży wiele  odmian, ale w naszym ogrodzie, ledwo się zmieściło pięć  odmian ;) Jak szkoda, że mam tak mały ogródek! Posadzona pojedynczo, czy w formie żywopłotu wygląda wręcz bajecznie. Uwielbia słońce i ciepełko. Lubi suchą i przepuszczalną glebę.






Lawenda nie lubi zbyt ciężkich gleb, zimnych wiatrów oraz zraszania w gorące dni liści. Jest pięknym tłem dla róż, traw o podobnym ubarwieniu. Jej miododajne, pachnące kwiaty zwabiają wszystkie pszczoły, bąki, trzmiele i motyle. Ponieważ rośliny z czasem stają się wybujałe, należy je regularnie przycinać. Wczesną wiosną, latem i jesienią na przysłowiowego jeża. Młode krzewinki ścinamy po kwitnieniu 1/2 krzewu. Przycinanie pędów powoduje, że krzew robi się bardziej zwarty i mocniej kwitnie. 





Kwiatostany lawendy są niezwykle wdzięcznym materiałem do tworzenia przeróżnych dekoracji. Łatwo z niej wykonać bukiety, serca i wianki. Wczoraj pozwoliłam sobie takowy bukiecik wykonać. 





Zasuszone bukiety lub wypełnione lniane woreczki możemy wieszać w domu, dosłownie wszędzie. Lawendowy susz stosowany zewnętrznie w postaci kąpieli, relaksuje i uspokaja nerwy. Uwielbiam takie kąpiele, a Wy? Tyle zalet ma roślinka, że się zdziwię jak ktoś nie posadził jej jeszcze w ogródku!

 Na koniec pokaże Wam lawendowe serduszko, które wykonałam w tamtym roku. Za niedługo będę tworzyć nowe dekoracje z  tej aromatycznej lawendy. ;)

Pozdrawiam Iwona

niedziela, 12 czerwca 2016

Kasia w Krainie czarów. Czy bajkowy ogród naprawdę istnieje?

Do takich zdjęć nie potrzeba mojego komentarza! Więc dosłownie tylko kilka zdań....
Moja wnuczka Kasia
Jeszcze kilkanaście lat temu, bym nie pomyślała że taki zwyczajny ogród może być źródłem inspiracji dla wielu osób. Co mnie bardzo, bardzo cieszy! Chcę się nim dzielić i robię to z wielką przyjemnością. Uważam, że to co dała nam natura, nie jest tylko naszą prywatną własnością. Trzeba to pokazywać, podkreślać piękno i dobroczynny wpływ na życie każdego człowieka. Przekonałam się również, że ogród potrafi odwdzięczyć się za trud włożony w jego utrzymanie, potrafi być prawdziwym przyjacielem i w trudnych życiowych momentach, podnieść na duchu. I tego właśnie życzę wszystkim, którzy mają lub planują własne ogrody. Nie żałujcie pracy i starań ponieważ ten trud będzie z nawiązkom wynagrodzony. Cieszcie się kochani z Waszych bajkowych ogrodów.

Lilia azjatycka - Landini




Drzewko szczęścia ...

Parasolki, kapelusze, kosze to typowe atrybuty w bajkowym ogrodzie.


Kasia Nimfa tego magicznego ogrodu...


Ogród w czerwcu 2016


  Moja ogrodowa postać "Nierozpoznawalna"czyli ogrodowa dama wyczarowana z dwóch kołków.

Parasolka z czerwcowych traw.




W bajkowym ogrodzie jest kot Kajtek, co od czasu do czasu pali fajkę ;)

Jest również znak ? i piękne trawy kostrzewy. 
Kosz pełen pięknych kwiatów.
Stare krzesło które ożyło na nowo....
Zakochana para "Jacek i Barbara"

Buty siedmiomilowe oraz wiele innych pięknych rzeczy, które wykonała Iwona. :)

Ps. Beatko miło było przeczytać, że wykorzystałaś mój pomysł na ogrodową postać " i podałaś skąd zaczerpnęłaś inspirację. Rzadko taka uprzejmość się zdarza w tych czasach, przeważnie nieznane nam osoby kradną pomysł i na tym się kończy! Zapraszam na pasjebet.blogspot.coma to bardzo fajny blog i miła jego właścicielka.

Pozdrawiam Iwona